Lewituję na granicy obłędu. Poważnie.
W kwietniu podjęłam decyzję o wyjeździe do Londynu. Uważałam że to jedna z lepszych decyzji w moim życiu. W tej chwili tak nie uważam. Kolega z którym niszczy mnie od środka, ale jednocześnie jest motorem napędowym. I nie,nie dlatego że jest taki aktywny, chętny do działania, że robi cokolwiek. Bo od miesiąca nie robi nic. I przykro się na to patrzy. "Wielki artysta". Nietrudno jest tworzyć więcej niż on. Jego egzystencja polega na internecie. Oglądanie 'śmiesznych' filmików, facebook, instagram. Dzień dobry XXI wieku, jak się Pan miewa?
Niszczy mnie to, że ona z nami nie pojechała. Z jednej strony jest prościej, z mieszkaniem itp. Ale to ona nas prowadziła, to ona wiedziała jak gdzie dotrzeć, to ona była naszym motorem. I zrezygnowała. Czy przez miłość do niego? Czy przez niedogadanie z nami? Nie wiem, i nie sądzę żeby kiedykolwiek dane mi było wiedzieć.
Sytuacja jest dla mnie trudna. Cała odpowiedzialność spada na mnie. Miałam więcej pieniędzy i w jakiś sposób trochę zaoszczędziłam, on miał mniej, nie poczuwał się do oszczędzania wcale. Teraz oboje nie mamy. Nie wiem co z tymi od jego mamy.
mehehehe
Cytat
O mnie
- cocofeee
- Pisanie o sobie to najtrudniejsze co dosięga właścicieli bloga, więc jeśli chcesz, napisz
piątek, 2 października 2015
środa, 4 grudnia 2013
B
Czas wracać do Szczecina, do szkoły. Weekend powinien trwać co najmniej 4 dni, byłoby o wiele łatwiej; byłoby więcej czasu na robienie rzeczy, które się lubi, no ale cóż... Właściwie to nie zrobiłam nic, dopiero dziś zrobiłam zadania domowe na jutro (nie wszystkie). Znowu pójdę do szkoły licząc na farta.
Chcę chodzić na konie. Ona tego nie rozumie, ale chcę, chociaż przez miesiąc.
Chcę chodzić na konie. Ona tego nie rozumie, ale chcę, chociaż przez miesiąc.
wtorek, 3 grudnia 2013
A
Tsaa, nie lubię zmierzchu. Od trzech dni siedzę w domu i obejrzałam WSZYSTKO. I tak, dalej uważam to za beznadziejnie zrobiony film, bez żadnego zamysłu artystycznego, z wątpliwym morałem, naiwny. Oglądam, bo przez oglądanie tego typu filmów, przypominają mi się czasy gimnazjum, kiedy wszystko było super proste, choć wydawało się najbardziej skomplikowane, jakie tylko potrafi być, pseudo-dorosłe problemy, nieszczęśliwe miłości od których świat się wali, właściwie od wszystkiego świat się wali, bo tutaj modnie jest cierpieć. Nie trzeba mieć wielkiego powodu, wystarczy dobrze ubrać to w słowa, przekonać innych, żeby nam współczuli, bo przecież "jak można żyć z takim p r o b l e m e m? też bym chciała się zabić na twoim miejscu". O tak, gimnazjum. Wracając do filmu - czy naprawdę żadna z nas nie chciałaby przeżyć takiej miłości? No nie mówię, tu pokazana jest beznadziejnie. Ale takiej jak miała zostać ukazana w filmie - jedynej, wiecznej, pięknej. Fakt, nie wyszło im.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
x x x x x x x.